czwartek, 19 września 2013

Lorem impsum

 Krew była wszędzie.
Słodka i słona jednocześnie, gęsta, lecz orzeźwiająca.
Wypływała z fioletowych żył, teraz wyraźnych pod bladą skórą obu ciał. Białe twarze zastygłe w grymasie przerażenia. Uchylone usta i wyłupiaste oczy z przesłoniętymi mgłą źrenicami. Splot nerwów na szyi w miejscu skręconego karku przypominał u jednej z ofiar pajęczą sieć. Była to dziewczyna, nie mogła mieć więcej, niż siedemnaście lat. Najwidoczniej wracając z wyjątkowo udanej imprezy znalazła się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie.
Kilka metrów dalej leżało drugie ciało. Kończyny miało powykręcane pod dziwnym kontem, z ciemnych włosów kapała mieniąca się w świetle księżyca posoka. Pochylona nad nim istota zlizała krew z szyi martwego chłopaka, prawdopodobnie towarzysza zabitej parę minut wcześniej nastolatki. Potwór teatralnym gestem zebrał palcem czerwoną ciecz, zastygającą powoli na ustach mężczyzny. Zaśmiał się cicho, a odgłos ten przypominał pocieranie o siebie dwóch kawałków kredy. Bestia zadarła głowę ku górze, uśmiechając się do swojego odbicia w popękanym lustrze opartym o pojemnik na śmieci.

Zbrodnia idealna. Tak, był z tego dumny. Uwielbiał zabijać. Wyciskanie z głupich Przyziemnych oddechu było jego ukochanym zajęciem. Oczywiście, zaraz po pożywianiu się świeżą krwią. Zadowolony wysunął kły i polizał je bladym językiem. W miejscu zetknięcia z zębami pojawiły się dwie małe kropelki krwi. Znowu się zaśmiał. Jak bardzo naiwne były ludzkie istoty. Tak nieświadome, słodko bezbronne w obliczu jego morderczego instynktu. Żyli w przekonaniu, że panują nad wszystkim, że są panami własnego losu i nic im nie zagraża. W myślach przywołał ostatni błysk paniki w oczach dziewczyny, nim przebił jej tchawicę.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz